Samobój - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

Samobój


2004-03-23 12:36:13 ostatnio zmieniony: 2004-03-23 12:39:45
Marek Wolski  


Do magicznej daty 1 maja pozostało już na prawdę niewiele dni. Pogrążeni w swych codziennych sprawach rzadko o tym myślimy, a jeśli już to na ogół bardziej z lękiem niż z nadzieją na lepsze. Istotnie, lepszego niewiele nas spotka, ale w końcu nikt nas nie zmuszał by głoswać tak, a nie inaczej.

A że unijna rzeczywistość wydaje się tak bardzo odbiegać od propagandowych sloganów sprzed referendum?

Jeśli już byliśmy na tyle naiwni, że w określeniu naszej osobistej przyszłości zawierzyliśmy słowom polityków, to przynajmniej nie bądźmy dzisiaj na tyle durni, że z kolei zamierzamy udać się do bankierów, aby wspomogli nas w naszym utrzymaniu się.

Nie wiem, czy sobie do końca z tego sprawę zdajemy, ale w dniu 1 maja nasz kraj dokona WIELKIEGO POWROTU do wielkiej zjednoczonej socjalistycznej rodziny Wielkiej Zjednoczonej Europy.

Dzisiejsza Unia Europejska daleko odbiegła od swego pierwowzoru z lat 50-tych, a ideały swych Ojców-Założycieli dawno odłożyła do magazynu historii. Posługuje się nimi jedynie w chwilach propagandowo-uroczystych, czyniąc z nich coś na kształt niewiele znaczącego szlagwortu, na który można złapać co najwyżej sentymentalnych i dziecięco naiwnych Polaków, ale już nie wyrachowanych Litwinów czy zimno kalkulujących Węgrów, albo skrupulatnie liczacych każdy grosz Czechów.

Wchodzimy do UE w nienajlepszym dla tego organizmu momencie, a nasze wiano w postaci dynamicznej gospodarki, dużej siły nabywczej Polaków i związanego z tym pojemnego rynku zbytu dla unijnych producentów (przecież taka była Polska początków lat 90-tych, gdy rozpoczynały się rozmowy o naszym w Unii członkostwie i na to tamta strona mocno liczyła, że ich gospodarki rozbujamy naszymi zakupami), też już nie takie, więc bilans tak mniej więcej wychodzi na zero.

Do nie takiej Unii jak ją sobie wyobrażaliśmy wstępujemy, ale i nie taka Polska, o jakiej w swym składzie Unia myślała do tej Unii wstępuje. Nie to jest nawet najgorsze, bowiem jakoś by się to wszystko utarło, jesteśmy bowiem narodem przedsiębiorczym i bystrym. Szybko byśmy się w unijnym bigosie połapali i wyszukalibyśmy w tej zgniłej socjalistycznej europejskiej kapuście smaczne kąski, a także choć nóżki i łapki mamy mocno krótkie niezbyt długo by trwało, byśmy się do unijnych konfitur stojacych na wysokiej brukselskiej półce niezgorzej od Greków czy innych Portugalczyków dobrali.

Nasi przedsiębiorcy nie są wcale gorsi od swych staro i nowounijnych kolegów. Prawdziwego zagrożenia jakie niesie dla nas członkostwo w UE dopatrywałbym się w czymś innym, znacznie bardziej swojskim, a mianowicie w działaniach naszego rządu, tak nieocenionego w niszczeniu naszej gospodarki i wszelkiej oddolnej inicjatywy.

Będąc zbyt słabymi by cokolwiek pozytywnego stworzyć i dokonać choćby zaczątku zmian, nasi rządzący robią wszystko by się u władzy do końca obecnej kadencji zachować. A do sprawowania władzy potrzebne są pieniądze, aby opłacić cały aparat biurokratyczny, sądowy, policyjny, a także armię, bo bez tych instytucji nie da się społeczeństwa trzymać za buzię, czyli rządzić, czyli dalej załatwiać swoje własne interesy.

Trzeba mieć także w zanadrzu pieniądze na przekupywanie szczególnie licznych i rozjuszonych grup społecznych, których siłą lub oszustwem spacyfikować się nie da.
Pieniądze są potrzebne także do uprawiania polityki międzynarodowej, a mianowicie na przepłacanie nowego uzbrojenia (same F-16 przepłaciliśmy 600 mln dolarów), na Irak, na składkę do budżetu UE, a także na spłatę odsetek od niepowstrzymanie emitowanych obligacji skarbowych, dzięki którym miedzynarodowi finansiści pożyczają na ciężki procent pieniądze potrzebne na utrzymanie się u władzy naszej kochanej aktualnej władzy.
A skąd ma nasz biedny rząd wziąć na to wszystko? Każdy na miejscu tego rządu by oszalał. Toteż nie ma się co dziwić, ze rząd szaleje i sypiac nam piaskiem członkostwa w UE w oczy, podwyższa gdzie tylko można podatki chcąc zgromadzić tyle kasy, aby na półtora roku starczyło. A potem? Potem, to niech się już opozycja martwi.

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że tak na prawdę dawno już straciliśmy wpływ na to, co dzieje sie w Polsce obecnie, a także na naszą przyszłość. Nasz rozwój gospodarczy, spadek bezrobocia, poprawa warunków życia każdego z nas - na to wszystko ani aktualny, ani przyszły polski rząd wpływu wielkiego mieć nie będą.
Obecne całkowite zadłużenie naszego kraju przekroczyło 90 miliardów dolarów. Z tej kwoty 60% przypada na zadłużenie firm, które po roku 1998 weszły do Polski. Banki z udziałem kapitału zagranicznego mają 80% udziałów w krajowym rynku kredytowym, w rynku depozytów banki te mają 90% udział.

Mówiąc po ludzku 90% naszych oszczędności trzymamy w bankach, na które polski rząd nie ma żadnego wpływu, a odsetki od 80% wszystkich zaciągniętych w Polsce kredytów spływają także do obcych instytucji finansowych.
"Entuzjaści" wolnego rynku powiedzą iż nie ma w tym nic dziwnego. Ja odsyłam ich do czołowych krajów zachodniej Europy, Ameryki Płn, Japonii i Chin z pytaniem czy i tam znajdą podobną strukturę. W razie zagubienia się wskazuję dobry kierunek: Ameryka Łacińska, Afryka, Azja (ta słaba). Sytuacja taka niesie za sobą ponadto inną groźbę, o której jakoś cicho. Otóż światowy rynek bankowy ostro i restryktywnie podchodząc do finansów małych firm, przez palce patrzy na to co wyczyniają wielcy przedsiębiorcy (afera Enronu, Parmalatu, Cirio, WorldCom czy sztandarowego LTCM).

Na ten problem zwrócił ostatnio uwagę włoski Senat, apelując do swego rządu, aby ten na forum UE wniósł problem stabilizacji międzynarodowych rynków finansowych i nadzoru nad nimi. Dla ciekawości podam, że wartość światowego spekulacyjnego rynku finansowego wynosi dzisiaj 400 000 miliardów dolarów (to nie pomyłka - cytat za sprawozdaniem komisji finansów rządu włoskiego), przy produkcie krajowym brutto wszystkich krajów świata wynoszącym 40 000 miliardów dolarów.

Szczególnie zaangażowane w tę piramidę spekulacji (działa ona na zasadzie klasycznej piramidy finansowej, którą znamy i z Polski) są banki J.P. Morgan, Bank of America i Citigroup. Zwłaszcza ten ostatni powinien budzić nasze zainteresowanie, działa on bowiem na naszym finansowym rynku detalicznym i kredytowym i pewnie wielu internautów ma w swych portfelach rozmaite plastiki wydane przez polską odnogę tego banku (City never sleep - istotnie to prawda, cały czas kombinują).

Powie ktoś co to ma wspólnego z nami? Ano ma moi drodzy, bowiem w swych codziennych działaniach czy sobie z tego sprawę zdajemy czy nie, wszyscy jesteśmy uzależnieni od tych instytucji finansowych. Otworzyliśmy na ościerz drzwi do naszych kieszeni i portmonetek całemu światu, a stając się członkami UE czynimy to na jeszcze większą skalę.

Dotyczy to nas wszystkich, także mieszkańców naszego pięknego skądinąd regionu Europy. A że jesteśmy tej Europy częścią najbiedniejszą, tym bardziej powinniśmy sobie zdawać z tego sprawę, aby się nie dać okpić rozmaitym krajowym i międzynarodowym wydrwigroszom. A jest to o tyle trudne, że niestety nasi krajowi wydają się bardziej współpracować z tymi zagranicznymi, niż chronić nas przed nimi. Jakoś ich nie wzrusza fakt, że pieniądze na swe utrzymanie biorą wprost z naszych kieszeni.

Unia jak każdy międznarodowy organizm gospodarczy nie jest sama w sobie ani zła ani dobra. Wszystko zależy od tego, w jaką uzbrojeni wiedzę i umiejętności działania do niej przystąpimy. Gorzej, gdy własny rząd zamiast wspierać swoich obywateli i przedsiębiorców w trudnej sztuce dostosowania się do nowych warunków, już na starcie stwarza nam gorsze niż u innych starych i nowych członków tej organizacji warunki. Jest tutaj miejsce i na 22% VAT na wszystko co można, jest miejsce na takie tworzenie prawa gospodarczego przez resort finansów, które zwiększy bezrobocie i ograniczy dostęp polskim firmom do unijnego rynku poprzez sztuczne mnożenie finansowych barier rozwoju eksportu małym firmom.

Musimy pamiętać, że nie sam minister finansów jest temu winien. On po prostu realizuje to, co mu zaleca nasz Sejm i nasz rząd. Jest UE organizacją wysoce biurokratyczną, silnie socjalistyczną (reglamentacja wszystkiego co się da), nastawioną jedynie na spokojne trawienie własnego bogactwa. Jeśli więc do takiej wysoce przeregulowanej, nastawionej jedynie na przeżycie, nie zaś na rozwój (praktyczne fiasko strategii lizbońskiej) organizacji wstępuje kraj zarządzany w sposób chaotyczny, ze skorumpowaną i pazerną biurokracją, a także z rządem i Parlamentem, których działania wydają się być wrogie narodowi, który podobno reprezentują, to ciemość widzę..... widzę ciemność.

PS. Przyszłość Narodu czyli Platforma Obywatelska okazuje się postępować dokładnie tak samo jak znielubiane przez wyborców SLD. Ci ostatni wprowadzili do naszego Sejmu takie tuzy intelektu jak Sebastian Florek z Big Bradera, czy skądinąd przemiła Pani Hanna Gucwińska. Znam ją osobiście i doprawdy szkoda, że nie zabrała głosu nawet w sprawie dostosowania naszych zoologów do standardów unijnych (nie kpię, nasze przy unijnych to obozy koncentarcyjne dla zwierząt, a jest w tym na prawdę dobra). Szkoda Pani Haniu.

PO wystawiła nam do Parlamentu Europejskiego niejakiego rajdowca Hołka i równie wspaniałego polityka tenora Torzewskiego. Nigdy nie przypuszczałem, że PE tak ważne są kwestie poślizgu kontrolowanego i jazdy na czas na odcinkach specjalnych, a także picie mleka, by być wielkim. Pan Torzewski też tam cienko raczej zaśpiewa, bo jak zagrzmi "do przodu Polsko, nie zgniesz póki o zwycięstwo grasz" to mu zaraz wytkną brzydki nacjonalizm, chyba, ze zmieni refren na "do przodu Europo ....itd" Jak widać niezapomniany Kazik Staszewski świętą miał rację, gdy w jego piosence radosny chórek dziecięcy na jego zawołanie "czy wy nas macie za idotów" odpowiadał radośnie: tak, tak, tak. A potem "intelektualiści" się dziwią, że Panu Andrzejowi Lepperowi rośnie i rośnie.

I amen.


Strona główna serwisu   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 8